piątek, 6 grudnia 2013

Dlaczego Święty Mikołaj nie odwiedza dzieci w Hiszpanii 6 grudnia?

Dziś jest 6 grudnia: dzień na który dzieciaki w Polsce czekają przez cały rok. Tego dnia odwiedza je święty Mikołaj i przynosi im prezenty, o których marzyły. Wie dokładnie jakie są ich życzenia, ponieważ aby zminimalizować możliwość rozczarowania się podczas porannego przebudzenia z paczuszką pod poduszką (którą to schował tam właśnie staruszek w czerwonym przebraniu), kilka dni przed jego planowanym przybyciem dzieci ślą mu listy, w których to ze szczegółami opisują swoje wymarzone prezenty. W Polsce mówi się, że Mikołaj przyjdzie tylko do tych osób, które zachowywały się dobrze przez cały poprzedni rok. 
Dlaczego w takim razie 6 grudnia omija on hiszpańskie domy? Czy jest to kara za złe zachowanie lub też nie odwiedza Hiszpanów z powodu braku czasu?

Nie jest to żaden z powyższych motywów. Spokojnie, hiszpańskie dzieci również otrzymają swoje prezenty. Z tym że nie stanie się to 6 grudnia, ani też prezentów nie przyniesie im święty Mikołaj. Co prawda w Hiszpanii coraz popularniejsza staje się anglosaska tradycja wręczania podarunków 25 grudnia, jednak dniem od zawsze uważanym za przeznaczony specjalnie dla dzieciaków był 6 stycznia, czyli miesiąc później niż w Polsce.
Wtedy to powoli kończą się dni wolne związane ze świętami Bożego Narodzenia i przybywają Trzej Królowie: Kacper, Melchior i Baltazar. "Królowie ze Wschodu", którzy ponad 2000 lat temu podarowali dzieciątku Jezus złoto, kadzidło i mirrę, teraz przynoszą prezenty Hiszpanom. Tradycja mówi, że dzieci które były niegrzeczne otrzymają carbón (hiszp. węgiel), który jest typem słodkości, podobny wyglądem do węgla, przygotowywany na bazie cukru i wody. Chociaż mówi się także, że dobrze jest od czasu do czasu podarować taki "węgiel" dzieciom, które zachowywały się odpowiednio, jako przestrogę, że zmiana ich postępowania doprowadzi do otrzymania właśnie czegoś takiego zamiast prezentu w roku kolejnym.
Warto wspomnieć, że 6 grudnia w Hiszpanii jest dniem wolnym - jest to Dzień Konstytucji (ustanowionej w 1978 roku). W związku z tym, że 8 grudnia Hiszpanie obchodzą kolejną "fiestę" - Día de Inmaculada Concepción, 7 grudnia również robią sobie wolne, wydłużając weekend o kilka dni. Z drugiej strony, jeśli chodzi o świętowanie 6 stycznia w Polsce, dwa lata temu stał się on dniem wolnym od pracy. Jest to raczej święto kościelne, kiedy to uczestniczymy w wieczornej mszy i później zapisujemy na drzwiach poświęconą kredą "C+M+B = (aktualny rok)", co ma przynieść naszym domom szczęście i ochronę przed złem w nadchodzącym roku. Litery są tutaj nawiązaniem do łacińskiego zdania "Christus Mansionem Benedicat", co oznacza "Niech Chrystus Błogosławi temu domowi". Inna wersja przypisuje znaczenie wspomnianych liter inicjałom imion Trzech Króli.
Hiszpanie natomiast organizują sobie tego dnia całkiem sporą imprezę, która to ma miejsce 5 stycznia wieczorem i składa się z parady typowych karoc nazywanych "las cabalgatas". Wtedy to królowie, ich paziowie oraz inni pomocnicy rozrzucają słodycze dzieciom obserwującym wydarzenie z ulicy. La Cabalgata de Reyes Magos którą obchodzi się 5 stycznia w Alcoy (Alicante) jest uważana za najstarszą w Hiszpanii i prawdopodobnie najstarszą również na świecie.
Jedyny problem ze słynnymi Trzema Królami jest taki, że dzieci mają bardzo mało czasu aby nacieszyć się podarkami, gdyż kilka dni później kończy się czas wolny związany ze świętami. Dlatego też, jak wspominałam już wcześniej, coraz popularniejsza staje się tradycja przekazywania sobie prezentów 25 grudnia. Mimo wszystko, nie sądzę aby amerykański święty Mikołaj portafił w przyszłości znacząco zmniejszyć znaczenie tradycji Trzech Króli.

2 komentarze:

  1. doskonały post! :D
    zapraszam do mnie
    fashionable-sophie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. napewno nie zmniejszy :D fajnie napisane :)
    zapraszamy w wolnej chwili :)

    OdpowiedzUsuń